
Stany Zjednoczone Ameryki to po angielsku the United States of America i stąd właśnie pochodzi znany wam na pewno skrót USA. Aby odszukać je na mapie trzeba najpierw znaleźć Amerykę Północną. Potem będzie już łatwo ponieważ to kraj tak duży że nie sposób go nie zauważyć
Stany Zjednoczone składają się z 50 części, czyli właśnie stanów. Każdy z nich ma swoje własne prawo, to co w jednych stanach jest zabronione może być dozwolone w innych i na odwrót. Czterdzieści osiem stanów znajduje się w środkowej części Ameryki Północnej, pomiędzy Meksykiem na południu (czyli na dole mapy)a Kanadą na północy (czyli na górze).

A gdzie pozostałe dwa? Czterdziesty dziewiąty stan to Alaska. To największy ze wszystkich stanów. Znajduje się na północny zachód od Kanady, czyli tak, to ten czerwony kawałek w lewym górnym rogu mapy. Pięćdziesiąty stan to Hawaje – grupa wysp na Oceanie Spokojnym, na zachód od kontynentu.
A z tą Alaską to było tak. Kiedyś należała ona do Rosji ale rosyjski car potrzebował pieniędzy i postanowił sprzedać ten teren Amerykanom. Ci nie byli przekonani chociaż cena była bardzo niska. Przecież nie było tam nic oprócz śniegu i białych misiów. Ani większych, rozwiniętych miast, ani urodzajnych ziem. W końcu jednak kupili. Nie tak wiele czasu później na Alasce znaleziono bogate złoża ropy naftowej i złota i okazało się że nowy nabytek USA jest wart, jak wycenili specjaliści, kilka tysięcy razy więcej niż za niego zapłacono. A Rosjanie do dziś żałują.

No dobrze, ale ,mniejsza o to. Oto flaga Stanów Zjednoczonych. Znają ją chyba wszyscy. Ale pewnie nie wszyscy potrafią opowiedzieć o nie więcej. Znaczenie flagi i innych symboli USA jest ściśle związane z historią. Dlatego zastanawiałam się czy to nie od historii tym razem należałoby zacząć. Ale spróbujmy jednak zacząć tradycyjnie od symboli.
No więc flaga. Jej kolorystyka nawiązuje do kolorystyki fagi Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd przybyli do Ameryki pierwsi osadnicy którzy utworzyli tam swoje kolonie. Pięćdziesiąt gwiazdek w lewym górnym rogu symbolizuje jak łatwo się domyślić 50 stanów. Trochę trudniej domyślić się znaczenia 13 biało-czerwonych pasków. Otóż wiele lat temu, kiedy Stany Zjednoczone wywalczyły sobie niepodległość nie było ich jeszcze 50, a właśnie zaledwie 13, A właściwie to nawet jeszcze nie stanów tylko kolonii.
Symbolem Polski jest orzeł bielik. Okazuje się że symbolem USA również jest… orzeł bielik. Tylko że inny. To bielik amerykański. Białą ma jedynie głowę i ogon. Pióra na pozostałej części ciała mają kolor szarobrązowy.


I jeszcze jedno. To nieoficjalne godło Stanów Zjednoczonych, przez ich mieszkańców nazywane Wielką Pieczęcią. W Polsce nie jest ona tak znana jak amerykańska flaga ale przecież dla Amerykanów jest równie ważna. Wielka Pieczęć znajduje się między innymi na dywanie w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, na jej tle przemawia zwykle prezydent USA.
Symbolika Wielkiej Pieczęci jest skomplikowana. Widać na niej bielika amerykańskiego trzymającego w dziobie napis E pluribus unum co po łacinie oznacza Z wielu jedno. Chodzi o to ze naród amerykański powstał z przedstawicieli wielu różnych narodów którzy przez wiele lat tam przybywali i wciąż przybywają. Orzeł w jednej łapie trzyma gałązkę oliwną, czyli symbol pokoju a w drugiej wiązkę strzał, czyli symbol wojny. Ma to oznaczać że Stany Zjednoczone pragną być na świecie strażnikiem pokoju ale kiedy trzeba nie boją się również stanąć do walki. W Wielkiej Pieczęci wiele razy pojawia się liczba 13 nawiązująca do pierwszych 13 założycielskich kolonii o których już była mowa. Tyle właśnie jest gwiazd nad głową orła, tyle jest strzał i liści na gałązce a także pasków na tarczy która znajduje się na piersiach ptaka.
No to teraz historia :).

Każdy wie, że Amerykę odkrył Krzysztof Kolumb w 1492 roku i choć trudno uwierzyć stało się to zupełnie „przypadkiem” i „przy okazji” ponieważ cel jego wyprawy był zupełnie inny. Wcale nie myślał o dotarciu do nieznanego wcześniej wielkiego kontynentu a jedynie szukał nowej drogi do Indii. Więcej na ten temat było już napisane w prezentacji o Hiszpanii.(Kolumb był Włochem, służył jednak hiszpańskiej parze królewskiej)
Ale co to właściwie znaczy że Kolumb odkrył Amerykę? Czyżby wcześniej jej tam nie było? Nie, to nie tak. Ameryka znajdowała się w tym miejscu już od wielu tysięcy lat. Nie było jej tylko na europejskich mapach. Zresztą, jak wiedzą niektórzy, Kolumb wcale nie był tam pierwszym Europejczykiem, ponieważ na długo przed jego pamiętną wyprawą do amerykańskich brzegów dotarli Wikingowie tylko że ich osiągnięcie zostało z jakichś powodów zapomniane i pominięte przez twórców średniowiecznych i renesansowych map. Może dlatego że woleli się oni opierać na szkicach narysowanych kiedyś przez szlachetnych mieszkańców starożytnego Rzymu a kultura jakichś tam barbarzyńców z północy (a za takich uważali Wikingów) niewiele ich interesowała.
Na początku Europejczycy, w tym i sam Kolumb byli przekonani że jego wyprawa zgodnie z planem dotarła do Indii, dlatego napotkanych na drugim brzegu ludzi nazwali Indianami. Dopiero po kilku długich latach uwierzyli że tak naprawdę odnaleźli zupełnie nowy ląd. Przyczynił się do tego włoski podróżnik Amerigo Vespucci. Jego wspomnienia z wypraw do Nowego Świata stały się tak popularne że wielu ludzi sądziło ze to właśnie Vespucci a nie Kolumb był odkrywcą nowego kontynentu który od jego imienia nazwali Ameryką.

Kiedy mieszkańcy starego kontynentu, przede wszystkim Hiszpanie, przekonali się o rozległości i naturalnych bogactwach odkrytych ziem szybko doszli do wniosku że powinny one należeć do nich. Nie było dla nich dużym problemem to że ktoś już tam wcześniej mieszkał. Ich broń i umiejętności z zakresu sztuki wojennej były o wiele bardziej zaawansowane od tego czym dysponowali Indianie a na niebezpieczne zamorskie wyprawy wysyłano często nie szlachetnych rycerzy dbających o honorowe zasady walki ale przestępców i awanturników. Poza tym najeźdźcom pomogły również miejscowe wierzenia mówiące o bogach którzy kiedyś powrócą na ziemię. Przybysze o jasnej skórze posługujący się zaawansowaną techniką byli często uznawani za posłańców z nieba, a z takimi przecież nie można walczyć. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu lat smutny los spotkał potężne państwa Inków, Majów i Azteków znajdujące się w Ameryce Południowej oraz na terenie dzisiejszego Meksyku.

Zaraz zaraz, ale miało być o Stanach Zjednoczonych. No więc… Rok 1620. Czasy, kiedy największą morską i kolonialną potęgą w Europie była Hiszpania już się skończyły. W miejscu nazywanym dziś Plymouth Rock na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, w pobliżu dzisiejszego miasta Boston do brzegu przybija niewielki angielski statek handlowy Mayflower.
Na jego pokładzie przybywają do swojej nowej ojczyzny „ojcowie pielgrzymi”. Są purytanami, ich religia głosi że cała wiedza o tyj co jest dobre a co złe i jak należy a jak nie należy postępować zawarta jest jedynie w Biblii. Żaden człowiek nie ma więc prawa mówić im co mają robić, zwłaszcza w sprawach związanych z wiarą, nawet król. Taka postawa nie mogła się podobać angielskiemu królowi, będącemu przecież głową nie tylko brytyjskiej monarchii ale też kościoła anglikańskiego. Dlatego purytanie cierpieli w Anglii prześladowania z powodu swojej wiary, tak że niektórzy z nich postanowili w końcu rozpocząć owe życie daleko daleko za oceanem.
To oni założyli pierwszą angielską kolonię w Ameryce Północnej. Jakiś czas później takich kolonii było już 13.Wszystkie na wschodnim wybrzeżu. Przypominacie sobie znaczenie liczby 13 na amerykańskich symbolach narodowych? Bynajmniej nie ma ona przynosić pecha.

Mieszkańcy kolonii uznawali się za wiernych poddanych angielskiego króla i na początku chcieli jedynie wieść normalne spokojne życie. Niestety król i jego urzędnicy robili wszystko aby im to życie utrudnić. Niektóre z ich pomysłów szczególnie się kolonistom nie spodobały.

Jednym z nich było zwolnienie z cła okrętów handlowych należących do tak zwanej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Oznaczało to że kupcy należący do tej Kompanii nie musieli za przywiezione towary (na przykład herbatę) płacić opłaty która obowiązywała innych dlatego mogli ustalać niższe ceny i w ten sposób przyciągać więcej klientów niż inni.
To blokowało rozwój handlu w samych koloniach ponieważ jeśli ich mieszkaniec chciałby zająć się sprowadzaniem towarów z Indii lub Chin i ich sprzedażą to musiał pamiętać że jego ceny będą musiały być większe niż ceny konkurentów z Brytanii więc trudniej mu będzie je sprzedać. Pewnego dnia rozłoszczeni wprowadzeniem tego prawa koloniści w przebraniach Indian zakradli się nocą do portu w Bostonie i wrzucili d morza cały ładunek herbaty ze stojących tam statków. Wydarzenie to przeszło do historii jako „herbatka bostońska”.
Innym prawem wprowadzonym przez angielskiego króla które spotkało się z wielkim oburzeniem było nałożenie podatku na znaczki które trzeba było naklejać na wszystkich oficjalnych dokumentach. Anglicy mieszkający na amerykańskim wybrzeżu przypomnieli sobie o ustalonej wiele wieków wcześniej zasadzie „no taxation without representation” w myśl której nie wolno było nakładać żadnych nowych podatków na nikogo kto nie miał swoich posłów w brytyjskim parlamencie. A oni swoich przedstawicieli mieć tam nie mogli. Nie było wtedy samolotów a podróż statkiem a Anglii do Ameryki nawet w jedną stronę trwała wiele tygodni. Nie było więc możliwe aby ktoś brał udział w odbywających się dość często obradach jednocześnie mając mogąc na bieżąco spotykać się ze swoimi wyborcami. Ale skoro nie ma posłów to dlaczego król nakłada nowe podatki?
Koloniści słali do króla pisma w których domagali się przestrzegania należnych im praw ale dwór angielski zdawał się niewiele nimi przejmować. W końcu stracili cierpliwość i postanowili wypowiedzieć królowi posłuszeństwo. W 1776 roku ogłosili Deklarację Niepodległości.


Oczywiście zdawali sobie sprawę z tego że król na pewno nie zlekceważy takiej decyzji i wkrótce wyśle przeciwko nim swoje wojska, byli jednak na to dobrze przygotowani. Na czele sił amerykańskich stanął generał George Washington który okazał się świetnym dowódcą. Anglicy w końcu musieli się poddać. W ten sposób powstało nowe, niepodległe państwo – Stany Zjednoczone Ameryki.

Kilka lat po zakończeniu W wojnie o niepodległość brali udział również Polacy, tacy jak Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. I to na tyle skutecznie że za swoje dokonania otrzymali wysokie generalskie stopnie i zostali bohaterami.

w Stanach uchwalono pierwszą na świecie konstytucję. Rozwój państwa znacznie przyspieszył. Rosła liczba kolonii nazywanych teraz stanami. Wydawało się że wszystko idzie świetnie, ale niestety, jak to zazwyczaj bywa, pojawił się pewien poważny problem. Chodziło o sprawę niewolnictwa. Ale… wszystko po kolei.
Przez kilkadziesiąt lat terytorium Stanów znacznie się powiększyło. Nie wszędzie panowały podobne warunki geograficzne. Na południu żyzne ziemie sprzyjały rozwojowi rolnictwa. Pojawiły się tam wielkie plantacje bawełny przynoszące ogromne zyski ich właścicielom. Niestety okazało się że robotnicy z Europy nie dają rady ciężkiej pracy w wysokich temperaturach do których w Europie nie byli przyzwyczajeni. Co innego ciemnoskórzy niewolnicy sprowadzani z Afryki. Byli oni silni fizycznie i przywykli do gorącego klimatu. Na dodatek nie byli Chrześcijanami, co niestety w tamtych czasach oznaczało że nie muszą być traktowani jak ludzie. Na północy sytuacje przedstawiała się zupełnie inaczej. Tam ziemie były słabsze a klimat chłodniejszy. Nie były to dobre warunki dla rolnictwa. Dlatego tamtejsi mieszkańcy postanowili postawić na przemysł. Nie zakładali plantacji, lecz budowali fabryki, zakładali przedsiębiorstwa. Tutaj nie sprawdziliby si.e silni ale często nawet nie rozumiejący po angielsku niewolnicy. Przecież trzeba było nauczyć się obsługi maszyn, uzupełnić dokumenty, dogadać się z klientem. O wiele bardziej przydatni byli przybysze z różnych europejskich krajów. Warunki ich pracy były często dalekie od ideału ale na pewno obchodzono się z nimi o wile lepiej niż z niewolnikami na południu. Mieszkańcy północy nie popierali niewolnictwa. Uważali że nie można w ten sposób traktować ludzi.
Kiedy wybory na prezydenta USA wygrał Abraham Lincoln, kandydat z północy znany jako wielki przeciwnik niewolnictwa plantatorzy z południa tak się tym przejęli że postanowili dokonać secesji, czyli odłączyć się od pozostałych stanów. Pomiędzy stanami północy i południa rozpoczęła się wojna znana jako wojna secesyjna. Żeby już nie przedłużać od razu napisze że zakończyła się ona zwycięstwem północy, zniesieniem niewolnictwa i upadkiem bogatej kultury południa.

Czasy te są ulubionym tematem autorów książek i filmów w których losy bohaterów rozgrywają się na tle ważnych historycznych wydarzeń. Najbardziej znane z nich to „Przeminęło z wiatrem” czy „Północ – południe”.
To właściwie byłoby na tyle najważniejszych faktów z historii Stanów Zjednoczonych. No nie… Nie można przecież nie napisać ani słowa o Indianach. Indianom których spotykali kolonizatorzy tam gdzie dziś znajdują się Stany Zjednoczone daleko było do osiągnięcia tak wysokiego stopnia rozwoju cywilizacji jaki kilkaset lat wcześniej zastali Europejczycy w Ameryce Południowej czy Meksyku. Nie stworzyli świetnie działających państw, nie zbudowali bogatych miast i reprezentacyjnych budowli. Mieszkali w prostych chatkach, ziemiankach lub jaskiniach a wielu z nich nie mieszkało na stałe w ogóle nigdzie tylko nosząc cały swój skromny dobytek wciąż wędrowali tam gdzie akurat pojawiły się zwierzęta. Nie wymyślili zawiłych systemów prawa ani nie snuli filozoficznych rozważań. Nie dokonali żadnych znaczących odkryć naukowych ani nie napisali żadnego z wielkich dzieł literatury, Zdecydowana większość indiańskich szczepów nie znała nawet pisma.



Ale może właśnie w tej prostocie tkwi ich siła? Już w czasach kiedy kolonizacja Ameryki Północnej trwała w najlepsze książki o przygodach indiańskich wojowników były w Europie rozchwytywane przez tłumy czytelników zafascynowanych ich twardym i szlachetnym charakterem, rozwagą i obcymi białym ludziom umiejętnościami które pozwalały im na życie w idealnej zgodzie z przyrodą. I tak pozostało na długie lata. Problem w tym że autorzy tych książek często nie przywiązywali większej wagi do tego czy ich opisy są zgodne z rzeczywistością. Do dziś wiele osób również w Polsce wyobraża sobie przeciętnego Indianina na wzór tych których opisywał w swoich licznych powieściach niemiecki pisarz Karol May. Ich najbardziej znanymi bohaterami jest nierozłączna dwójka przyjaciół: dzielny wódz Apaczów Winnetou i jego biały brat krwi Old Shutterhand. Swoje najważniejsze książki Karol May pisał w formie pamiętnika i robił to tak przekonująco że wiele osób wierzyło że wszystko to wydarzyło się naprawdę i że to właśnie on jest Old Shutterhandem, a już na pewno że wśród Indian spędził wiele lat i poznał ich tak dobrze ze ich życie nie ma przed nim tajemnic. Tymczasem tak naprawdę pisarz do Ameryki faktycznie w końcu pojechał i podobno nawet spotkał tam Indian ale po pierwsze było to długi czas po napisaniu wszystkich jego książek o dzikim zachodzie, kiedy May był już siwym starszym panem, po drugie był tam tylko jako turysta a po trzecie nigdy nie dotarł do zachodniej części Stanów. Tak więc pisząc swoje powieści niewiele o Indianach wiedział, sporo rzeczy zupełnie pokręcił a inne po prostu sobie wymyślił. Chociaż trzeba przyznać ze jego książki czyta się świetnie i na pewno można je polecić wielbicielom przygód. Natomiast zainteresowani prawdziwym życiem Indian niech lepiej poczytają na przykład naszego polskiego pisarza o indiańskim imieniu Sat-Okh, który rzeczywiście był synem indiańskiego wodza i w wiosce Szaunisów spędził swoje dzieciństwo. Cały jego życiorys to w ogóle odrębna bardzo ciekawa historia ale … wróćmy do Stanów.
Szybciutko o miejscach które powinniście znać.
Stolicą Stanów Zjednoczonych jest Waszyngton. Nie leży on w żadnym z 50 stanów ale w tak zwanym Dystrykcie Columbia (dlatego kiedy pokazują Waszyngton w telewizji często towarzyszy mu napis Washington D.C.) Dystrykt Columbia wyznaczono właśnie po to aby było sprawiedliwie i mieszkańcy żadnego ze stanów nie mogli czuć się lepsi dlatego że mają u siebie stolicę. Nazwa miasta pochodzi jak już się domyśliliście od nazwiska generała który dowodził amerykańskim wojskiem w wojnie o niepodległość.
W centrum Waszyngtonu znajduje się Biały Dom – siedziba prezydenta USA. A dokładnym miejscem pracy prezydenta jest Gabinet Owalny w którym na dywanie znajduje się znak Wielkiej Pieczęci.


Niedaleko Białego Domu stoi Kapitol w którym obraduje Kongres czyli parlament USA oraz Pentagon, czyli budynek Departamentu Obrony o bardzo charakterystycznym kształcie.


A to już Nowy Jork. Miasto, które podobnie jak Waszyngton leży na wschodnim wybrzeżu USA tutejsi mieszkańcy czasami nazywają Big Apple czyli Wielkim Jabłkiem. To właśnie tam przybywających do Ameryki podróżnych wita w nowojorskim porcie Statua Wolności. Przedstawia ona rzymską boginię wolności w koronie z płomieni trzymającą w prawej ręce pochodnię a w lewej tabliczkę z datą uchwalenia Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Statua była prezentem dla USA od rządu Francji z okazji 110 rocznicy uchwalenia tejże Deklaracji. Została wykonana we Francji a następnie w częściach przewieziona statkami do Ameryki. Jej twórcami byli znani francuscy inżynierowie, między innymi Gustaw Eiffel. z czymś wam się kojarzy to nazwisko? Nie każdy wie, ze przez wiele lat Statua Wolności pełniła rolę latarni której światło pomagało statkom bezpiecznie przybić do brzegu.
Najbardziej znaną dzielnicą Nowego Jorku jest Manhattan pełen drapaczy chmur – bardzo wysokich wieżowców liczących kilkadziesiąt a czasami nawet ponad 100 pięter. W centrum Manhattanu można wypocząć w Central Parku.



Mount Rushmore to góra w stanie Południowa Dakota w której wykuto wizerunki czterech zasłużonych prezydentów USA: George Washingtona, Thomasa Jeffersona, Theodore Rosevelta oraz Abrahama Lincolna.


Przenosimy się teraz na zachodnie wybrzeże. Każdy chyba słyszał o Hollywood i kojarzy tą nazwę z filmem ale nie każdy wie co to właściwie jest. Otóż Hollywood to dzielnica Los Angeles – drugiego co do liczby ludności (po Nowym Jorku) miasta w USA, stolicy stanu California gdzie nad pięknymi plażami i górami podobno zawsze świeci słońce. W Hollywood działają najsłynniejsze wytwórnie filmowe a na ulicach można spotkać największe amerykańskie (i nie tylko) gwiazdy.
Również w Californi znajduje się miasto San Francisco z widowiskowym mostem nad cieśniną Golden Gate (czyli Złote Wrota). W iluż nie tylko hollywoodzkich filmach ten most już zagrał…

Stany Zjednoczone są o wiele młodszym państwem niż państwa europejskie, dlatego nie ma tam wiekowych zabytków takich jakie możecie zobaczyć w Europie, także w Polsce. Mogą się za to pochwalić zapierającymi dech w piersiach krajobrazami i przyrodą o którą bardzo dbają. To właśnie Amerykanie wpadli na pomysł tworzenia takich instytucji jak parki narodowe czyli obszary na których przyroda rządzi się sama a człowiek miesza się do tego w tak niewielkim stopniu jak to tylko możliwe. Dając przykład innym założyli pierwszy na świecie park narodowy Yellowstone National Park. Dziś mają ich o wile więcej.

Park Narodowy Yellowstone słynie z tego że jest najstarszy. Ale nie tylko. Jest także znany z wodospadów, gorących źródeł, błotnych wulkanów, licznych rzadkich gatunków roślin i zwierząt. I jeszcze z tego że pod jego powierzchnią drzemie ogromny wulkan który w przypadku wybuchu narobiłby… dużego zamieszania. Ale spokojnie, póki co wszystko jest pod kontrolą.
drugi w kolejności był Park Narodowy Yosemite. Podobno to właśnie tamtejsi osadnicy zaniepokojeni działalnością coraz liczniej przybywających do Kalifornii poszukiwaczy złota przekonali prezydenta Lincolna do poważnego zajęcia się tematyką ochrony przyrody czego skutkiem było powołanie do życia pierwszych obszarów chronionych. Park Yosemitte kojarzy się z wodospadami oraz prastarymi sekwojami. Sekwoje to ogromne drzewa z których niektóre liczą nawet po kilka tysięcy lat.

Pewnie słyszeliście o tym że nie siłą woda kamień drąży. Najlepszym przykładem na to czego potrafi dokonać woda przez wiele lat wytrwale drążąca skały są przełomy rzeczne zwane za oceanem kanionami. My w Polsce również kilka ich mamy ale bardzo daleko im do tych amerykańskich.
Największym kanionem nie tylko w Ameryce ale i na świecie jest Wielki Kanion Kolorado. Jego długość wynosi mniej więcej tyle co droga z Krakowa do Poznania (a z Krakowa do Poznania jedzie się pociągiem ponad 5 godzin).


Kanion Antylopy w stanie Arizona jest króciutki ale nazywany jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc na świecie. Wąskimi tunelami wyżłobionymi w czerwonych skałach przemieszczają się słupy światła oraz turyści na których wiecznie narzekają licznie zjeżdżający tu fotografowie pomimo że do kanionu wpuszczane są tylko grupy z dokonaną dużo wcześniej rezerwacją i oficjalnym przewodnikiem.
Wodospad Niagara. No właśnie: wodospad, czy wodospady Niagara? Jedni twierdzą że jest ich kilka, inni uważają że to jeden i ten sam wodospad tylko że posiadający kilka odrębnych kaskad.

I to nie jedyny problem. Bo na dodatek część z tych kaskad leży w Stanach Zjednoczonych a inne w Kanadzie. W związku z tym Amerykanie i Kanadyjczycy wciąż narzekają na to że na gadżetach sprzedawanych po jednej stronie granicy znajdują się zdjęcia wykonane po drugiej stronie. I w końcu przeciętnemu turyście trudno się zorientować co jest w którym kraju. Ale ostatecznie chyba nikt nie jest zawiedziony widokami bez względu na to czy patrzy na Niagarę od strony Amerykańskiej czy Kanadyjskiej.

Patrząc na mapę USA bardzo łatwo znajdziecie Florydę. To ten półwysep który „wystaje” u dołu tak jakby forma pękła i część ciasta wylewała się na zewnątrz. A to Miami – stolica położonego na tym półwyspie stanu, jeden z amerykańskich symboli luksusu. Miejsce, gdzie zaraz po wyjściu z liczącego kilkadziesiąt pięter nowoczesnego wieżowca można odpocząć pod palmą na rajskiej plaży.
I oto zupełnie inny klimat. O historii Alaski i o tym jak wyszli na jej sprzedaży Rosjanie było już trochę na początku strony. Alaska jest największym ze wszystkich stanów, jej powierzchnia jest aż pięć razy większa od powierzchni Polski, a za to liczba jej mieszkańców jest podobna do liczby mieszkańców Krakowa.

To oznacza ogromne obszary pokrytej śniegiem i lodem ziemi gdzie dzika przyroda rządzi się sama. Królestwo białych, brunatnych i czarnych niedźwiedzi a także łosi, fok i wielorybów. Możliwość obserwacji licznych gatunków zwierząt w ich naturalnym środowisku oraz przejechania się psim zaprzęgiem przyciąga na Alaskę wielu śmiałków którym niestraszne ani niskie temperatury ani brak zasięgu w telefonach. Jeśli mają szczęście zobaczą również zorzę polarną-piękne zielone światła na nocnym niebie charakterystyczne dla terenów położonych blisko bieguna północnego.

I wreszcie ostatnie miejsce którego nie sposób pominąć. Hawaje to wyspy położone na Oceanie Spokojnym daleko, daleko od stałego lądu. Większości ludzi kojarzą się z wieńcami z kwiatów. kolorowymi koszulami dla chłopców i pięknymi tancerkami wykonującymi tradycyjny taniec hula. Słyną także ze wspaniałych plaż, czynnych wulkanów oraz uprawy wanilii, ananasów i orzeszków macadamia.
Nareszcie mogę przejść do kolejnych punktów: ludzie, tradycje, sztuka, film, literatura, muzyka, kuchnia…. Teraz już będzie krócej. Ale to nie dlatego że nie ma o czym pisać. Przeciwnie. Opisanie wszystkiego co trzeba byłoby wiedzieć zajęłoby wieki i… no byłoby tego po prostu zdecydowanie za dużo.
Ale zacznijmy od początku. To znaczy od ludzi. Jak pamiętamy pierwotnymi mieszkańcami Ameryki byli Indianie. Nadal tam są. Jest ich jednak bardzo niewielu w stosunku do potomków imigrantów – ludzi którzy na nowy kontynent przybyli trzysta, dwieście, sto czy pięćdziesiąt lat temu. Przypływali statkami w poszukiwaniu lepszego losu, złota, wolności… Każdy z nich miał swoją własną historię. Skąd przybywali? Na początku przede wszystkim z Wielkiej Brytanii. Choć zdarzali się także Holendrzy i Francuzi. Potem dołączyli do nich Niemcy, Irlandczycy, Włosi, Rosjanie… Coraz śmielej zaczęli osiedlać się tutaj imigranci z różnych krajów Europy: Czesi, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy, Skandynawowie… Nie brakowało oczywiście Polaków. Czy wiecie że mieście Chicago w stanie Illinois mieszka więcej naszych rodaków niż w większości miast w Polsce? Do przedstawicieli wszystkich tych narodowości w ciągu ostatniego stulecia dołączyło sporo Azjatów, przede wszystkim Chińczyków ale też pochodzących z krajów arabskich i innych. W końcu obecnie już od dłuższego czasu do Stanów licznie przyjeżdżają osiedleńcy z Meksyku i krajów Ameryki Południowej. No i oczywiście nie można pominąć potomków dawnych niewolników sprowadzanych niegdyś z Afryki. Tak więc kultura Stanów Zjednoczonych to tak naprawdę jedna wielka mieszanka różnych kultur. Każdy żyje tam po swojemu. Wielu kultywuje tradycje krajów z których kiedyś przybyły ich rodziny, inni próbują czegoś jeszcze innego. Wszystko to razem się miesza i przenika.
Dlatego też większość Amerykanów to ludzie bardzo tolerancyjni i otwarci. Do życia podchodzą na luzie. Znacznie mniej niż Europejczycy przejmują się tym czy coś wypada czy nie wypada i czy się powinno czy nie powinno. Lubią dobrą zabawę i wszystko co kolorowe, krzykliwe, błyszczące, widowiskowe, łatwo rzucające się w oczy i uszy. Choć są tak bardzo różni łączy ich jednak przywiązanie do swojego kraju i poczucie dumy i wyjątkowości z powodu tego że są Amerykanami.
Tą różnorodność widać w codziennym życiu Amerykanów, między innymi w kuchni gdzie oprócz potraw znanych każdemu każda okolica posiada swoje ulubione tradycyjne dania z których jest bardzo dumna. Tutaj wymienimy tylko te najbardziej popularne w całych Stanach. I nie tylko. Będzie krótko i zwięźle, bo chyba nie trzeba nikomu szczególnie tłumaczyć co to jest hamburger czy hot dog. Można tylko wspomnieć że do powstania tych bardzo lubianych choć nie koniecznie zdrowych dań szczególnie przyczynili się ponad 100 lat temu przybysze z Niemiec, a dokładnie z okolic miasta… Czy nazwa hamburgera nigdy nie kojarzyła wam się z nazwą jednego z niemieckich miast?
O wiele dłuższą tradycję mają w Ameryce steki których początki niektórzy wiążą ze sprowadzeniem do Nowego Świata nowych ras bydła jeszcze za czasów Kolumba.



Trochę mniej jest u nas popularne masło orzechowe chociaż także można je kupić w większości hipermarketów podobnie jak syrop klonowy świetny jako polewa do gofrów, lodów, ciastek czy pancakesów.


Tyle o kuchni. Teraz przyszedł czas aby zająć się sztuką.
No więc… Kiedy myślimy o sztuce włoskiej, francuskiej, hiszpańskiej czy greckiej widzimy dostojne muzea pełne wspaniałych obrazów i rzeźb. Cóż… Takie muzea również w Stanach działają, tacy artyści również tam tworzyli wciąż tworzą.

Ale prawdziwy rozgłos i uznanie przyniosła sztuce amerykańskiej dopiero…. pewna puszka zupy. A dokładniej 32 puszki zupy o różnych smakach które namalował a właściwie wydrukował niejaki Andy Warhol. Był on przedstawicielem kierunku nazywanego pop-art którzy powstał co prawda w Wielkiej Brytanii ale to Amerykanie zrozumieli i rozwinęli go najlepiej. O co w nim chodziło? Mówiąc najprościej o to że sztuka jest wszędzie i dla każdego. Aby ją zobaczyć wcale nie trzeba specjalnie wybierać się do muzeum. Wystarczy iść do sklepu czy obejrzeć reklamę. Nie trzeba tez długo się uczyć ani być szczególnie uzdolnionym aby móc poczuć to co chciał przekazać artysta. A artystą może być każdy. Wcale nie musi umieć ładnie malować czy rzeźbić. Najważniejsze aby potrafił dostrzegać coś czego nie dostrzegają inni i chciał się tym dzielić z jak największą liczbą ludzi. Na przykład to jak piękne i wyjątkowe są puszki zupy stojące na półkach.
Dziedzina sztuki w której Amerykanie niewątpliwie są światowym numerem jeden jest kino. Nie będziemy się jednak nad nim zbyt długo rozwodzić a to z powodu tego ze trwałoby to zdecydowane zbyt długo. No bo jak można napisać krótko o amerykańskim kinie skoro w Hollywood co roku powstaje kilka tysięcy filmów z czego co najmniej kilka to prawdziwe arcydzieła, a nazwisk wszystkich amerykańskich gwiazd filmowych nie sposób zapamiętać?
Ograniczę się tylko do wspomnienia o jednym panu którego na pewno znacie, chociaż nie wiem czy rozpoznalibyście go na zdjęciu gdyby nie było z nimmtej myszki., Ale z myszką wszystko jasne. To oczywiście Walt Disney – absolutny rekordzista w liczbie zdobytych Oskarów (otrzymał ich aż 26 a nominowany był 59 razy), twórca kultowych postaci i założyciel pierwszego parku rozrywki Disneyland oraz najbardziej chyba popularnej na świecie wytwórni filmowej.

Równie dobrze jak film znana jest amerykańska muzyka. Tu również wymienianie wszystkich których koniecznie trzeba byłoby wymienić wiązałoby się z koniecznością wypisywania kilku dziesiątek nawisk i pseudonimów artystycznych .Po prostu za dużo 😦
Tak więc bardzo ogólnie. Zaczęło się od tradycyjnych melodii nuconych przy pracy i zabawie przez brytyjskich i holenderskich osadników które z czasem dały początek muzyce country. Natomiast z rytmicznych pieśni śpiewanych kiedyś przez Afroamerykanów wywodzą się takie gatunki muzyczne jak jazz, blues, swing czy rock and roll. W blokowiskach amerykańskich miast wcale nie tak dawno temu narodził się rap i hip hop.


Amerykańska literatura nie jest tak popularna jak film i muzyka, dlatego tutaj już łatwiej jest wybrać kilku konkretnych autorów i książek.
Pewnie więc słyszeliście o Tomu Sawyerze i jego przyjacielu Hucku Finnie których przygody wymyślił pisarz i satyryk ukrywający się pod pseudonimem Mark Twain. Autor ten interesował się również historią Wielkiej Brytanii i akcję niektórych swoich książek umieścił w dawnej Anglii a w przygody bohaterów zręcznie wplótł wiele historycznych ciekawostek. Dlatego warto przeczytać takie jego powieści jak „Książę i żebrak” czy „Jankes na dworze Króla Artura”.
Być może kojarzycie też Dorotkę, Stracha na Wróble Blaszanego Drwala i Tchórzliwego Lwa wędrujących do Szmaragdowego Grodu w poszukiwaniu potężnego Czarnoksiężnika z krainy Oz który jak wierzą może każdemu z nich pomóc odnaleźć to czego szuka.
I może znacie także tajemniczego dziwaka Willego Wonkę, właściciela słynnej fabryki czekolady do której zaprasza na wycieczkę szczęśliwych zdobywców ukrytych w kilku losowo wybranych tabliczkach. Wśród nich znajduje się skromny nastolatek Charlie.



Bohaterami amerykańskich książek dla dzieci często bywają zwierzęta. Wystarczy wspomnieć o dzielnych psach takich jak Biały Kieł i Lassie. Niektórzy z was pewnie wiedzą też co może wyniknąć ze szczerej i oddanej przyjaźni pomiędzy małą świnką Wilburem a dorosłą pajęczycą Charlottą.
Do klasyki należy ten wzruszająca historia małego schorowanego chłopca dla którego nikt nie ma czasu i jego ukochanej zabawki – starego aksamitnego królika który marzy o tym aby kiedyś stać się prawdziwym zwierzątkiem.




I już rzeczywiście na sam koniec coś o amerykańskich świętach. Czy świętuje się u nich więcej czy mniej niż u nas? Otóż wygląda to bardzo ciekawie. W mieszaninie wielu kultur i religii każdy ma jakieś swoje święta które chciałby obchodzić: Chrześcijanie swoje, Chińczycy swoje, Hindusi swoje i tak dalej i dalej. Gdyby wszystkie miały być obchodzone przez wszystkich to byłoby ich za dużo. Prawie przez cały rok byłoby wolne i nie miałby kto pracować. Dlatego panuje zwyczaj że oczywiście każdy może sobie obchodzić co chce i jak chce ale wszyscy wspólnie obchodzą tylko święta państwowe. No…. i jeszcze Boże Narodzenie bo większość ludzi go lubi i bez niego chyba byłoby smutno.
Świąt państwowych jest sporo: Dzień Martina Lutera Kinga, Dzień Jerzego Waszyngtona, Dzień Niepodległości (to święto narodowe USA które przypada 4 lipca), Dzień Pamięci, Dzień Kolumba, Dzień Weterana…
I chyba najbardziej amerykańskie i najpiękniejsze Święto Dziękczynienia. Święto to jest obchodzone w trzeci czwartek listopada i wywodzi się z czasów pierwszych osadników którzy wymyślili je aby podziękować Bogu i sobie nawzajem za to że zdołali bezpiecznie przybyć do Ameryki, urządzić się tam i zebrać plony.

Pewnie niektórzy wiedzą że w ten dzień Amerykanie tradycyjnie przygotowują kolację na której głównym daniem jest pieczony indyk ale nie powinno tez zabraknąć potraw z dyni i kukurydzy.
Ale najważniejsze w ty dniu jest to aby podziękować rodzinie, przyjaciołom i innym ludziom za wszystko co miłego dla nas zrobili mówiąc im to lub pisząc na kartkach. Najpierw oczywiście trzeba się zastanowić i kilka rzeczy sobie przypomnieć. I wtedy okazuje się jak wiele dobrego nas spotyka i jak wielu życzliwych ludzi mamy wokół siebie i że świat tak naprawdę nie jest taki zły jak się czasem wydaje.